– Panie! Co pan robisz z moją sałatką?! – krzyknęła pani Halina, okładając go dmuchanym kołem.
Nagle zobaczył ją. Piękna blondynka w czerwonym kostiumie szła brzegiem morza. Marek uznał, że to ta chwila. Postanowił zaimponować jej „amerykańskim stylem”. Podbiegł do niej, próbując wykonać efektowny ślizg na piasku, krzycząc:– Hej, mała! Nie szukasz kogoś, kto podgrzeje ci atmosferę bardziej niż ten Bałtyk? polski_ruchacz
Tego wieczoru, zamiast na randkę, Marek poszedł do smażalni ryb. Siedząc samotnie nad frytkami, zrozumiał jedno: bycie „królem życia” wymaga czegoś więcej niż tanich tekstów i taniego plastiku. Zmył resztki sałatki z twarzy i postanowił, że resztę urlopu spędzi po prostu jako Marek – chłopak, który potrafi się z siebie śmiać. I paradoksalnie, właśnie wtedy, gdy przestał udawać „ruchacza”, poznał Anię, która zapytała go, czy to on był tym „lotnikiem w sałatce”. – Panie