Skip to content

F1 Singapur Gp: Wyе›cig Here

Na trzydziestym okrążeniu inżynier wyścigowy Leo odezwał się przez radio. Głos miał spokojny, ale stanowczy. "Leo, Marcus zjechał po świeże opony. Musimy podkręcić tempo. To jest twój moment. Wyciśnij wszystko z tych opon."

Dwa okrążenia później Włoch zjechał do alei serwisowej. Mechanicy Scuderii wykonali perfekcyjną pracę – postój trwał zaledwie 2.2 sekundy. Gdy Leo wyjeżdżał z boksu, kątem oka dostrzegł czarno-zielony bolid Marcusa Vance'a. Maszyny zrównały się na wyjeździe z pit lane. Walka koło w koło trwała przez trzy kolejne zakręty, ale to Rossi, mając wewnętrzną stronę toru, utrzymał prowadzenie. F1 Singapur GP: WyЕ›cig

Wtedy wydarzało się to, co w Singapurze jest niemal pewne. Jeden z kierowców ze środka stawki przeszarżował w trzecim sektorze i uderzył w barierę. Na tor wyjechał samochód bezpieczeństwa. Musimy podkręcić tempo

Tor w Singapurze nie wybacza błędów. Betonowe bandy znajdują się zaledwie centymetry od kół pędzących bolidów. Wilgoć sprawiała, że kombinezony kierowców były całkowicie przesiąknięte potem, a koncentracja musiała być utrzymana na granicy ludzkich możliwości przez ponad dwie godziny. Na pole position stał ich faworyt

W boksie ekipy Scuderia Rosso panowała absolutna cisza. Mechanicy w skupieniu obserwowali monitory. Na pole position stał ich faworyt, młody i niezwykle utalentowany Leo Rossi. Tuż obok niego, w rzędzie startowym, czaił się jego największy rywal – doświadczony, kalkulujący każdy ruch Marcus Vance z zespołu Black Arrow.